Makabryczne ustalenia egipskich śledczych w sprawie Magdaleny Żuk. Spełnia się czarny scenariusz

Magdalena Żuk. / fot. Facebook: MagdaLena Żuk

Od śmierci Magdaleny Żuk minęły już ponad dwa lata, tajemnicze okoliczności tego, co wydarzyło się w Egipcie sprawiają jednak, iż ciągle nie milkną echa tej sprawy. Teraz portal fakt24.pl donosi, że rodzina zmarłej kobiety dotarła do raportu egipskich toksykologów.

Magdalena Żuk poleciała na wakacje do Marsa Alam tuż przed majowym weekendem w 2017 roku. Jak się później okazało była to ostatnia podróż jej życia. Kobieta zginęła, a oficjalnie uznano że popełniła samobójstwo, wyskakując z okna. Tajemnicze okoliczności śmierci Żuk sprawiają, że ciągle nie milkną echa tej sprawy.

Bliscy rodziny ciągle jednak nie mogą uwierzyć, że kobieta popełniła samobójstwo. Po dwóch latach od tamtych zdarzeń rodzina dotarła do raportu toksykologicznego egipskich śledczych. Wynika z niego, że Magdzie Żuk przed śmiercią podano narkotyki. Nie wiadomo jednak, czy kobieta wzięła je dobrowolnie czy też nie.

Substancje narkotyczne i syntetyczne substancje pobudzające typu “khat”, znalezione w próbkach ciała zmarłej, to środki psychoaktywne znane też pod nazwą “ecstasy”, co jest powszechnie używaną nazwą dla tego typu substancji pobudzających, zwanych także jako “tabletki ekstazy”, które mogą wywołać stan maniakalny towarzyszący stanowi euforii i wiadome jest, że doprowadzają do nadaktywności ruchowej, zwiększonej częstotliwości uderzeń serca, wzrostu ciśnienia krwi, bezsenności, depresji i halucynacji, braku apetytu i zachowań agresywnych – czytamy w raporcie egipskich śledczych.

Zdaniem siostry zmarłej Magdaleny Żuk opis ten zgadza się z przedśmiertnym zachowaniem kobiety. – Miała takie stany, że była spokojna, a po chwili pełna energii. Biegała, później była osłabiona. Z opisu wynika też, że po tych substancjach pojawia się również chęć skoków – opowiada Anna Cieślińska.

Pełnomocnik rodziny wskazuje na dwa momenty, w których mogły zostać podane kobiecie narkotyki. Pierwsza z nich zakłada, że Żuk przyjęła substancje podczas podróży statkiem, w drugiej z nich zakłada się, że narkotyki zostały podane tuż przed jej wyskoczeniem z okna.

Co ciekawe polscy śledczy zaprzeczają tym ustaleniom. – W badaniach przeprowadzonych przez polskich toksykologów nie stwierdzono obecności w organizmie Magdaleny Ż. substancji o nazwie khat – mówi prokurator Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Źródło: Fakt