Kossakowski szczerze o trudnej przeszłości. Czy podróżnik poukładał swoje życie na nowo?

Przemysław Kossakowski/photo: instagram: przekossakowski
Przemysław Kossakowski/photo: instagram: przekossakowski

“Moje życie prywatne było totalnie zrujnowane, nie miałem pracy, brakowało mi pieniędzy i nie widziałem żadnych perspektyw na przyszłość…” – tak, o swoim życiu opowiada Przemysław Kossakowski. Czy udało mu się wyjść na prostą?

Kossakowski w swoim programie “Kossakowski. Wtajemniczenie” kreuje się na odważnego i niezniszczalnego faceta. Jednak życie pisze różne scenariusze i także on musiał zmierzyć się z ciężkimi chwilami. Utrata pieniędzy i rozwód z żoną zrujnowały jego pozytywne myślenie o otaczającym świecie. Sam nie wierzy w to, że udało mu się wykaraskać z problemów.

W swoim życiu pokonałem już wiele zakrętów i wybojów. Gdybyś zapytał mnie, jakie słowo najlepiej mnie opisuje, powiedziałbym ci, że “szczęściarz”. Uważam, że jestem niesamowitym szczęściarzem. I nie zmienia tego nawet fakt, że mam na koncie wiele trudnych doświadczeń. Nie lubię o tym mówić, bo mam wrażenie, że tworzę przez to jakąś martyrologię Kossakowskiego, ale nie mogę o tym nie wspomnieć – mówi Kossakowski.

Kiedy Przemek podupadł psychicznie, los uśmiechnął się do niego i zaproponowano mu prace w show-biznesie. Od tego czasu jego życie diametralnie się zmieniło.

Zbliżałem się do czterdziestki, rozwiodłem się, moje życie prywatne było totalnie zrujnowane, nie miałem pracy, brakowało mi pieniędzy i nie widziałem żadnych perspektyw na przyszłość. Psychicznie było to dość dewastujące – opowiada.

I w tym momencie dostałem dziwaczną propozycję, bo dla mnie wtedy to był jakiś szczyt dziwaczności, żeby zaangażować się w pracę nad tworzeniem kanału telewizyjnego. Nigdy nie miałem ambicji związanych z mediami. Byłem ostatnią osobą, która chciała mieć coś wspólnego z show-biznesem – dodaje.

Nie znałem też nikogo z tego świata, poza jedną osobą, którą poznałem kilka lat wcześniej. I to właśnie ona, czyli Lidka Kazen, złożyła mi taką propozycję. Lidka jest dzisiaj moją szefową. Takie historie się przecież nie zdarzają! Wszedłem w to i jestem w tym już siedem lat – wspomina Przemysław.

To właśnie dzięki pracy udało mu się w pełni stanąć na nogi. Program umożliwił mu połączenie pasji z życiem zawodowym. Oczywiście miewał momenty zwątpienia, w których myślał, że jego sukces potrwa chwilę i za sekundę bańka sławy i radości pęknie. Jak na razie jednak, na horyzoncie maluje się tylko świetlana przyszłość.