Rok temu w jeziorze Kisajno zginął Piotr Woźniak-Starak. Jego koleżanka, Maria Sadowska wyjawia, jaki naprawdę był producent.
Do wypadku z udziałem Piotra Woźniaka-Staraka doszło w nocy 18 sierpnia 2019 roku w jeziorze Kisajno. Podczas manewru Piotr wypadł z łódki. Ciało producenta znaleziono pięć dni później.
Ostatnio koleżanka Piotra, Maria Sadowska podczas rozmowy z “Faktem” wspominała zmarłego producenta. Sadowska i Woźniak-Starak poznali się dzięki “Sztuce kochania”, po czym bardzo się przyjaźnili. Reżyserka bardzo ceniła producenta.
Milioner, który kochał kulturę, kino i artystów, to jest raczej rzadkie. Potrafił udowodnić, że film może być i komercyjny, i na wysokim poziomie artystycznym – powiedziała.
Podczas wywiadu wokalistka też dodała, że Piotr umiał mądrze zarządzać pieniędzmi.
Wielu ludzi uważa, że miał łatwiej, bo był bogaty. A wcale tak nie było, że Piotrek miał nieograniczone środki i szastał pieniędzmi. Wręcz przeciwnie, wszystko było wyliczone, a on gospodarnie zarządzał budżetem. Liczył każdą złotówkę i jednocześnie nie obniżał lotów. To jest sztuka – dodała Maria.
Wokalistka też nie ukrywała, że Piotr lubił huczne imprezy.
Był imprezowiczem, wszyscy to wiemy. Ja też jestem towarzyska i bawiliśmy się nieźle. Był dobrym kompanem. (…) Był takim czarodziejem i potrafił owinąć sobie człowieka wokół palca, tak jak wszyscy pozytywni wariaci – wspomina.