Martyna Wojciechowska 28 września obchodziła swoje 45. urodziny. Słynąca z niespożytej energii podróżniczka dała ostatnio do zrozumienia, że do metryki podchodzi elastycznie i nie zamierza zwalniać tempa, tylko dlatego, że zaczyna jej być bliżej niż dalej do pięćdziesiątki. Ma nawet tajny plan emerytalny…
Podróżniczka znana jest z tego, że nie usiedzi długo na jednym miejscu. Nawet, gdy walczyła z tropikalnym wirusem, którym zaraziła się na Borneo, ograniczyła aktywność tylko w stopniu, który lekarze uznali za absolutnie niezbędny. Podobnie postąpiła po wypadku motocyklowym podczas wycieczki po Europie, w wyniku którego doszło do złamania obojczyka, tak skomplikowanego, że lekarze musieli jej wszczepić tytanowe śruby.
Niezrażona tym Martyna zapowiedziała, że „będzie latać jeszcze wyżej” i rzeczywiście, dotrzymała słowa. Aż śruby nie wytrzymały…
Biorąc pod uwagę jej doświadczenia, rzeczywiście, ciężko byłoby oczekiwać, że przejmie się taką drobnostką, jak wiek.
– Nadal będę biegać i skakać – konkretyzuje swoje zamiary na drugą połowę życia w rozmowie z “Faktem” – Może wolniej niż teraz, ale na pewno nie zamierzam rezygnować z aktywności fizycznej i podróżowania. Nie sądzę, by coś mogło zmienić moje plany.
Jak ujawnia Wojciechowska, za wzór do naśladowania uważa Elżbietę Dzikowską. Wieloletnia partnerka Tony’ego Halika, mimo skończonych w marcu 81 lat, nadal jest aktywa zawodowo, podróżuje niewiele mniej niż dawniej i prowadzi reaktywowany na antenie TVN Biznes i Świat program „Pieprz i wanilia”.
– Wystarczy spojrzeć na Elżbietę Dzikowską, która jest moim autorytetem – zachwyca się Martyna – To pani, która mimo wieku nie zwalnia, podróżuje i zaraża ludzi swoim optymizmem, szalonymi pomysłami. Nadal zaskakuje mnie swoją kreatywnością i wigorem. Ja po prostu będę taka sama.

