Polska wokalistka, Maryla Rodowicz od lat zmaga się z nieprzychylnymi opiniami na swój temat. Internauci co chwilę wypominają jej stroje nieadekwatne do wieku i brak umiejętności wokalnych. Być może dlatego została gościem podcastu “Stacja hejt”, w którym opowiedziała swoją dramatyczną historię.
“Pora czołgać się w kierunku katakumb“, “Uwolnij nas od siebie, Ty stara ruro” – takie komentarze Rodowicz czyta na swoich profilach społecznościowych codziennie. Jak sobie z tym radzi?
– Mam świadomość, że jak się jest osobą publiczną, jestem poddawana osądom. Forma tych osądów już mnie nie boli. Przyzwyczaiłam się – wyznała Agnieszce Hyży i Marcinowi Cejrowskiemu w programie.
Jak się okazało, winna jest nie tylko jedna strona. Czasami wokalistka nie wytrzymuje i specjalnie prowokuje hejterów do dalszej dyskusji, czerpiąc z tego swoistą satysfakcję.
– Też chcę ich podrażnić, tych ekstremalnych internautów, tych hejterów – przyznała Rodowicz. – Wiem, na co stać hejterów, czym mogą mnie dotknąć. Największy kaliber hejtu może dotyczyć tego, że nie umiem śpiewać, że pora zejść ze sceny. To mnie też śmieszy czasami. Na ogół nie odpowiadam, ale jak przegną to odpowiadam – dodała.