Rafał Maślak zdradza szokujące kulisy świata modelingu. Propozycje seksualne to chleb powszedni

Rafał Maślak/Fot. Instagram

W rozmowie z Wideo Portalem Rafał Maślak, Mister Polski 2014, odniósł się do tematu niemoralnych propozycji w modelingu. Jak przyznał, jest to powszechne zjawisko w branży. Model dodał, że sam otrzymał propozycje seksualne.

To jest powszechne wszędzie. Zderzyłem się z tym, może nie na własnej skórze, ale z tego, co mi modelki opowiadały, to niestety straszne to jest – mówił Maślak.

Czasami wygrywają niekoniecznie te najpiękniejsze, niekoniecznie te, które najbardziej się nadają do tej roli, tylko te, które gdzieś tam po prostu coś więcej zrobiły – dodał.

Model opowiedział również o propozycji seksualnej, jaką złożył mu pewien „dżentelmen”. – Osobiście miałem kilka propozycji, które napływały do mnie drogą mailową albo na social media. Raz dostałem konkretną propozycję, konkretną stawkę – 40 000 złotych, wyjazd na luksusowy jacht. Miałem nawet kartę alkoholi do wyboru – przyznał Mister Polski.

Miałem dwa tygodnie spędzić tam z jakimś dżentelmenem. Myślę, że nie jestem jedyną osobą w show-biznesie, która dostawała coś takiego – stwierdził.

Trzeba o tym mówić, trzeba reagować, nie lekceważyć tego – podkreślił Maślak. – Dużo zależy też od nas, ja powiedziałem nie, ale są osoby, które się na to godzą. To są łatwe pieniądze, luksus – trzeba tylko schować w kieszeń swoją moralność. Niestety wiele osób tak robi – skwitował.

4 KOMENTARZE

  1. Modelka zarabia głównie swoim ciałem.
    A ciało, jak wszyscy wiemy, nadaje się głównie do zerżnięcia.
    Podjęcie pracy w modelingu oznacza zgodę na takie podejście.
    Tak więc nie marudzić, tylko do roboty!

    • Otóż to, jeśli ktoś sprowadził swoje ciało do roli towaru, to musi liczyć się z tym, że potencjalni klienci będą chcieli więcej niż same fotki tego ciała. Bycie modelem czy modelką polega prezencji walorów cielesnych – oni sami z siebie zrobili luksusowe prostytutki, więc niech nie udają cnotliwych dziewic.

      • jacy wy mądrzy jesteście, Panowie wolnościowcy i wolnorynkowcy… krótki kurs z wolności zawierania umowy: jeśli mam tonę ziemniaków na sprzedaż i sprzedaję je na kilogramy na straganie, to nie znaczy, że można sobie brać garściami ile się zechce, tylko tyle ile się zamówiło wg wagi. a już na pewno nie można żądać tych ziemniaków, które mam w piwnicy odłożone dla rodziny na zimę

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here