“My Way”: Edyta flirtuje z instruktorem i wspomina byłego męża. “Tak się go bałam, że jąkałam się w jego obecności”

Edyta Górniak/fot. Instagram

Czwarty odcinek programu „My Way” Edyta rozpoczęła, dla odmiany, od teorii. Rolę nauczyciela pełnił jej syn, Allan. Przy okazji tradycyjnie oberwało się siedzącemu w więzieniu Dariuszowi K.

Mam tak wspaniałego syna, że jeśli on miał być taki, to potrzebne były te geny, więc jestem wdzięczna, że mam syna z tym człowiekiem, który jest jego ojcem– wyznała piosenkarka. – Moje małżeństwo mnie strasznie przeczołgało. Potem rozwód, to taka rzecz, która mnie przeorała na wszystkie strony. Nawet jeśli zostałam upokorzona, ograbiona, poniżona, to jeśli to miała być cena za takiego syna, jakiego mam, to warto było ją zapłacić.

Rozmowa z instruktorem imieniem Dawid szybko weszła na poziom prywatny.
Widzisz, jakie masz dobre podejście do facetów – zauważył w pewnym momencie.
Ja mam podejście? A widzisz jakąś obrączkę na palcu? – odpowiedziała zaczepnie Edyta. – W łóżku też tak dyrygujesz?

Później nastąpiła, jak zwykle, chwila zwierzeń do kamery. Chyba zresztą o to głównie chodzi w tym programie.

Taka sytuacja małżeństwa nieprzemyślanego i potem rozwód, sprawił, że się jąkałam – ujawniła piosenkarka. – Ale nie zawsze tylko w rozmowach z moim mężem. Ja się go tak bałam, że zrobi mi coś złego, że się jąkałam w jego obecności.

Na szczęście przynajmniej flirt z instruktorem zaczynał nabierać kolorów. Zajęci sobą Edyta i instruktor mało się przejęli, że piosenkarka nieomal potrąciła przechodnia, który miał nieszczęście znaleźć się na jej drodze.

W pierwszej chwili pomyślałam, że to kokieteria ze strony Dawida, że nie wie, kim jestem – wyznała Górniak. – Może dla kogoś innego byłaby to ujma, mi się rzadko zdarza, żebym nawiązała z kimś taką czystą relację.

Tymczasem Dawid wyznał, że powoli zaczyna odczuwać przesyt Edytą. – Mam dość głaskania jej i mówienia: uważaj, bo to, uważaj, bo tamto – zwierzył się do kamery. – Chcę, żeby ona też poczuła jakąś odpowiedzialność.

Ja mu daję taką przestrzeń, większą niż normalnie – wyznała z kolei Edyta. – Mam taką bluzkę, bo po lekcji idę na randkę. Z chłopakiem!

No, jak on zobaczy te spodnie i tę bluzkę, to będzie ogień – zauważył instruktor.

Niestety Edyta zawiodła jego zaufanie, wysyłając go do apteki po kropelki, a sama uruchomiła samochód i odjechała z miejsca parkingowego. – To był cios poniżej pasa – wyznał instruktor Dawid. – Przecież gdyby coś się stało, to byłaby moja wina, że zostawiłem ją samą z kluczykami w stacyjce.

Tabloidy już ich prawie ze sobą wyswatały… Myślicie, że ta znajomość przetrwa dłużej niż program?

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here