Przemycała kaktusy, ślimaka i nasiona. Wszystko wsadziła sobie w… NIE UWIERZYSZ!

Kobieta, kaktus Źródło: Pixabay, collage
Kobieta, kaktus Źródło: Pixabay, collage

Florystka z Nowej Zelandii chała przemycić z Chin ukryte w pończochach sadzonki rzadkich gatunków kaktusów. Wpadła na lotnisku w Auckland.

– Ważne by pamiętać, że wwożenie do kraju niezatwierdzonych roślin jakąkolwiek metodą, czy to poprzez przemyt przez granicę, czy wysyłanie produktów pocztą, zagraża bezpieczeństwu biologicznemu Nowej Zelandii – mówił komentujący wyrok Simon Anderson z nowozelandzkiego ministerstwa gospodarki.

Kobietę skazano na 100 godzin prac społecznych i 12 miesięcy policyjnego nadzoru. Zdarzenie miało miejsce w marcu 2019 roku. Wenqing Li, bo tak nazywa się 38-letnia przemytniczka, wybrała bardzo niekonwencjonalną metodę przemytu: przywiązała do swojego ciała pończochy zawierające 947 roślin.

Kaktusy, które próbowała w ten sposób przetransportować do Nowej Zelandii były warte ok 10 tys. dolarów. Dodatkowo wśród znalezionych rzeczy były także nasiona, a nawet… ślimak!

Próby wwiezienia na teren Nowej Zelandii obcych roślin i stworzeń są tam traktowane jako poważne przestępstwo.

– Nowa Zelandia bardzo poważnie traktuje swoją rolę w ochronie bezpieczeństwa biologicznego kraju przed zagrożeniami z tym związanymi. Nasz kraj na szczęście jest wolny od wielu gatunków inwazyjnych szkodników i chorób występujących w innych krajach – wyjaśniał Simon Anderson.

Źródło: Polsat News