Po tym, jak wyścigi Formuły 1 zrezygnowały ze wsparcia tzw. grid girls, nadszedł czas na ring girls. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo zabraknie ich w okolicach ringu. Odpowiedzialna za „akcję” usunięcia kobiet z wydarzeń sportowych jest burmistrz Melbourne. Sally Capp, bo o niej mowa oficjalnie rozpoczęła wojnę o prawa kobiet, twierdząc że ring girls są pozbawiane godności.
Czy nadal potrzebujemy skąpo ubranych dziewczyn, które mają spacerować po środku ringu? -stwierdziła na jednej z konferencji prasowych.
W Formule 1 zrezygnowano z podobnych pomysłów. Myślę, że czas pójść naprzód w tej sprawie – dodała.
Z frontu wojny wytoczonej przez feministki postanowił się usunąć jeden z organizatorów gali MMA w Australii. Zdecydował się bowiem na podmianę kobiet na mężczyzn. Ale czy to przyniesie zamierzony rezultat.
“Skąpo ubrane” kobiety stały się tradycją i są nieodłącznym zdawać by się mogło elementem sportu.
Choć wiele osób może stwierdzić, że problem jest błahy, to jednak oznacza kilkaset zwolnień tych, które w ten sposób budowały swoją rozpoznawalność, tym samym zarabiając na utrzymanie. Jest to dość kasowy biznes, na który dziewczyny decydują się z własnej woli. Australijskie władze powinny wziąć pod uwagę zdanie samych zainteresowanych, skoro głównym umotywowaniem zmiany ma być ich dobro.
Ale to już było. Bodajże Sasha Cohen w “Bruno” podobną prowokację zastosował. Gej na arenie…
Przeciez to najlepsze w tym sporcie
Brzydkie i z tego powodu wiecznie skwaszone i wkurzone feministki są zazdrosne, bo nie mogą znieść widoku pięknych, uśmiechniętych ring-girls, gdyż ten widok potęguje ich kompleksy dlatego tak wojują o zabronienie ring -girls występów.
W burdelach jeszcze lepiej sobie poradzą.
Wywalać z ringu!
Nie.
Bo niedługo feministki zażądają usunięcie kobiet także z burdeli.
To się będą pod latarniami ustawiać i wystawy przy autostradach tez się porobią.