Natalia Siwiec jako “Wenus w futrze” – z klasą czy wulgarnie?

Natalia Siwiec/fot. Instagram/ fot. Brian Stewart/PAP/EPA

Mało kto pamięta, że kariera Natalii Siwiec zaczęła się wcale nie 7 lat temu na trybunach Stadionu Narodowego podczas meczu otwarcia Euro 2012, lecz 10 lat wcześniej, na okładce magazynu „Naj”. Siwiec, która pojawiła się tam jako kandydatka na „Miss Naj 2001” zupełnie nie przypominała siebie w wydaniu, jakie znamy teraz. Od tamtej pory, jak zresztą sama przyznała w wywiadach, dokonała kilku poprawek w gabinetach medycyny estetycznej Ameryki Południowej, dokąd zawędrowała marząc o karierze modelki.

Konkurencja okazała się jednak zbyt silna, więc, już po zmianie wizerunku, postanowiła znów spróbować szczęścia w Polsce. Dlatego znalazła się, starannie wystylizowana, w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Potem wystarczyło już tylko poczekać, aż zwróci na nią uwagę któryś z realizatorów.

Od tamtej pory Siwiec wielokrotnie zmieniała styl. Z seksownego wampa próbowała stać się poważną aktorką, a następnie budować wizerunek idealnej mamy na Instagramie.

Jednak, jak głosi stare porzekadło, są pewne kwestie, których z dziewczyny nie wypędzisz i Natalka co jakiś czas czuje nieprzepartą potrzebę pofolgowania wrodzonemu gustowi.

Dwa tygodnie temu na konferencję prasową poświęconą ekranizacji książki Blanki Lipińskiej przyszła w wulgarnej przezroczysto-skórzanej kreacji, przywodzącej na myśl tandetne sado-maso. Ostatnio zaś zamieściła na Instagramie zdjęcie, na którym niczym „Wenus w futrze” wije się po podłodze własnego przedpokoju, ubrana w kuse futerko założone na gołe ciało oraz kozaki do połowy uda. Seksownie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here