Robert Gonera jest na skraju ubóstwa. “Żyję w biedzie, nie mam dokąd wracać”

Robert Gonera
Robert Gonera/ foto: flickr.com/@Fryta 73

Robert Gonera przeżywa ciężkie chwile. Ma za sobą nieudane małżeństwo, przez które wylądował na ulicy. Choć jego los się odmienił, to nadal nie jest dobrze.

Nie mógł znaleźć pracy, a gdy mu się to już udało, nie miał za co do niej dojechać. Był uzależniony od alkoholu i chorował na depresję. Wyjść z dołka pomogła mu terapia.

– Wiele osób kojarzy moją twarz, zna filmy, w których grałem. W powszechnym przekonaniu jestem być może popularny. Ale żyję skromnie, bywało, że biednie… – opowiadał Gonera w „Twoim stylu”.

Choć minęło sporo czasu, to aktor nadal nie jest w najlepszej formie. Chciałby od życia wiele więcej. Jednak nie jest w stanie tego osiągnąć, mimo szczerych chęci.

– Pogodziłem się z tym, zaakceptowałem. To jest właśnie siła spokoju, o której mówiłem. Żeby się nie bać upadku, utraty statusu. Piąłem się po drabinie jak wszyscy z przekonaniem, że będę wyżej i wyżej. A przekonałem się, że niewiele trzeba, by spaść. Ja spadłem. I nie chcę się już wspinać za wszelką cenę. Wkurza mnie, że od facetów oczekuje się, by wciąż osiągali więcej i więcej. Tak się nie da. Ja mówię „stop” – dodał aktor.