W maju tego roku Jacek Rozenek został przewieziony do szpitala po tym, jak zasłabł za kierownicą samochodu w drodze na festiwal filmowy. Lekarze zdiagnozowali u niego udar niedokrwienny. Na szczęście szkody przez niego wyrządzone okazały się odwracalne. Jeszcze podczas pobytu aktora w szpitalu, zaczął ustępować paraliż kończyn. Wraca także mowa, chociaż nie tak szybko, jak Rozenek by chciał.
W rozmowie z tygodnikiem “Twoje Imperium” aktor ujawnia, że jeśli chodzi o rehabilitację do pozostało jeszcze sporo do zrobienia.
– Intelektualnie czuję się w pełni sprawny, czytam książki, nie odczuwam żadnych ograniczeń – przyznaje. – Denerwuję się jednak, gdy zaczynam mówić, ponieważ moja mowa czasem nie nadąża za myślami. Ale na pewno nie jestem niepełnosprawny.
Po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu Rozenek został przewieziony do Ośrodku Opieki i Rehabilitacji w Gryficach, który poleciła mu koleżanka z serialu, Adrianna Biedrzyńska. Aktorka tam właśnie przechodziła rehabilitację po usunięciu guza mózgu.
Jak ujawnia Rozenek, gdyby sam nie postarał się o skierowanie, lekarze nie kiwnęliby palcem. W ogóle jeśli chodzi o opiekę medyczną to aktor ma sporo zastrzeżeń. Państwowa służba zdrowia po prostu nie działa i zdaje się, że coraz więcej osób to dostrzega.
– Nie podoba mi się to, jacy są lekarze – wyznaje odważnie. – Mało mówią. Ja miałem pecha, bo u mnie udar rozpoznano późno. Lekarze czekali dwa dni, a później bali się i nie chcieli wysłać mnie na rehabilitację. Poszedłem na nią na własną odpowiedzialność. Zawsze myślę pozytywnie, ale niewątpliwie były momenty załamania. Miałem fart, bo trafiłem tam, gdzie chciałem i nie poddałem się. Gdybym nie miał sił, to pewnie myślałbym o popełnieniu samobójstwa, ale nie myślę o tym, Jeśli człowiek bardzo chce żyć, to podejmuje walkę.
Na szczęście wszystko wydaje się zmierzać ku szczęśliwemu zakończeniu. Aktor po sześciu miesiącach leczenia i intensywnej rehabilitacji powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy.
– Pięć miesięcy zupełnego wykluczenia z życia bardzo dało mi w kość – ujawnia Rozenek. – Udar to jest takie wydarzenie w życiu, które wywraca je do góry nogami. Ja przecież od sześciu miesięcy nie pracuję, więc nie zarabiam. Kogo stać na taką bezczynność? Na szczęście mam motywację, więc nadrobię zaległości.