“Karczmę u Sołtysa” w Dusznikach Zdroju prowadzi 31-letnia Klementyna, która do rodzinnej miejscowości wróciła po kilkuletnim pobycie we Włoszech. Jak się z czasem okazało, karczma stanęła na gruncie przekazanym Klementynie przez ojca, kosztem wydziedziczenia dwóch starszych córek, a budowę i wyposażenie sfinansował włoski wielbiciel Klementyny.
Cała ta zawiła historia rodzinno- romansowa trochę przerosła Magdę Gessler. Na szczęście na pierwszą wizytę w karczmie przyszła w wyjątkowo dobrym nastroju. Mimo jednak, że restauratorka była wesolutka, jak rzadko, nie przeszkodziło jej to w pastwieniu się nad tatarem.
– Strach się bać, kolor wołowiny przypomina kolor płuc – wybrzydzała nad talerzem. – To jest kwaśne, nie rozbite, jest jak guma do żucia. Mięso musi być wybite, a nie żeby nam tatar latał samoistnie po lokalu, jakby dostał skrzydeł, oooo… A tutaj po prostu uskrzydlony tatarek, dwa żółteczka, a dookoła cały dwór, który nigdy nie zostanie zaakceptowany do środka tatara. Tatar zawsze będzie go odrzucał… Czyli jaki to będzie tatar…? Do dupy! DO DUPY.
Na szczęście przynajmniej kapusta, pieczone ziemniaki i schabowy zyskały aprobatę restauratorki.
– Wygląda to strasznie, ale jest przepyszne – zawyrokowała.
Następnego dnia przyszedł czas na omówienie rodzinno- finansowej sytuacji Klementyny.
– Od kogo pożyczyłaś? – dopytywała Gessler. – Jeśli ktoś pożycza takie pieniądze, to musi być narzeczonym. Nie chciał się żenić wcześniej? Na pałę ci dał te miliony! Dał ci milion osiemset i chcesz powiedzieć, że jemu jest wszystko jedno, że te pieniądze są nie do odzyskania? Przecież to wszystko jest na ciebie tak? No, bardzo mi się to podoba. Model współczesnej kobiety!
Z czasem jednak pierwszy entuzjazm nieco osłabł, bo Magda Gessler uznała, że Klementyna wykorzystuje ludzi i ją także zmanipuluje.
– Nie wiem czy można z tobą grać naprawdę, bo człowiek zawsze przegrywa – podsumowała. – Teraz mnie kokietujesz, tak jak Sergia kokietowałaś, a ja jestem następną owcą na ścięcie.
Obraz dodatkowo zaciemniła rozmowa z jedną z sióstr Klementyny, która ogólnikowo wprawdzie, ale oskarżyła ją o przywłaszczenie sobie rodzinnego majątku. Następnie szansę na przedstawienie swojej wersji zyskał tata Klementyny.
– Ona się opiekuje, przez rok czasu matką się opiekowała i myła i wszystko – wyjaśnił. – A z tamtych żadna nigdy nie przyjechała. To jest złoty człowiek, ja bym grzech miał, jakbym powiedział inaczej.
Ostatecznie Magda Gessler wymogła na Klementynie obietnicę, że spłaci obie siostry. Czyli do prawie dwóch milionów, które jest winna włoskiemu ex-chłopakowi doszły kolejne tysiące za grunt…
Na szczęście po wyjaśnieniu podstawowych spraw, można było w końcu zabrać się za gotowanie. Kolacja w lokalu o nazwie zmienionej na Karczmę Bławatek okazała się sukcesem zarówno kulinarnym, jak i rodzinnym. Pojawiły się obie siostry właścicielki oraz jej ojciec. Skończyło się ogólnym płaczem i padaniem sobie w objęcia.
Tradycyjna wizytacja osiem tygodni później przyniosła same dobre wrażenia. Karczma była pełna ludzi, pozostało tylko trochę wątpliwości co do serdelków, które, zdaniem Magdy Gessler, były za słabo doprawione. Śmietana do tortu też nie zyskała aprobaty, ale za to w kuchni Magda Gessler zastała siostrę Klementyny.
– My tu co tydzień jesteśmy – ujawniła kobieta. – Tata jest szczęśliwy…
To wystarczyło, by Magda Gessler uznała rewolucję za wyjątkowo udaną.
– No i udało się Klementynie utrzymać dobrą kuchnię i rodzinę – podsumowała.


